Czy warto inwestować bezpośrednio w obligacje skarbowe? Historia pokazuje, że strategia „kup i trzymaj” może przynieść solidne rezultaty. I nie trzeba być ekspertem.
📈 Rada polityki pieniężnej zmienia nastawienie, a obniżki stóp procentowych mogą nastąpić jeszcze w pierwszej połowie roku. Czy to oznacza koniec dłużnego eldorado?
Obligacje skarbowe są dość wdzięcznym instrumentem finansowym. Jeśli przyjmiemy założenie, że kraj nie upadnie, to eliminujemy sobie dużą część niezbędnych analiz. Polska ma rating, a więc ocenę wiarygodności, na poziomie A-. Oznacza to, że prawdopodobieństwo upadku w przeciągu jednego roku emitenta (w tym także korporacji) z takim poziomem wiarygodności wynosi jakieś 0,07%. Tak siedem setnych procenta, czyli 7/10000.
Co w takim razie jest realnym problemem obligacji? W przypadku krótkoterminowych i tzw. Zmiennokuponowych poziom stóp procentowych, od którego zależą (poprzez stawkę WIBOR, podobnie jak kredyty). W przypadku obligacji stałokuponowych nie zmienia się oprocentowanie, a ich cena. Odpowiednia spadek lub wzrost kursu takiej obligacji powoduje, że ostatecznie jej rentowność dostosowuje się do oczekiwań dotyczących także stóp określanych przez bank centralny i kilku innych czynników. Czy jako inwestorzy musimy tworzyć własne analizy? A może wnikliwie czytać prognozy rynkowe i na ich podstawie handlować obligacjami?
Istnieje trzecia opcja. Bardzo prosta i tania. Kup i trzymaj. Zobaczmy, jak takie założenie sprawdziło się przez ostatnie lata. Analiza dotyczy obligacji stałokuponowych.
Tabela 1 Stopy zwrotu z obligacji skarbowych

Źródło: opracowanie własne, analiza nie uwzględnia wpływu kosztów oraz podatków
W tabeli nr 1 zebrałem rentowności, z którymi weszliśmy w dany rok, kupując obligację dziesięcioletnią ostatniego dnia poprzedniego roku. Te kupowane w latach 2010-2014 zapadły nam w międzyczasie, więc przyjąłem, że zostały kupione nowe serie 10 letnich „skarbówek”. Dla każdej z kolumn mamy pokazaną inflację w danym roku(CPI, najczęściej używana). Na żółto zaś pokazałem, ile wynosi wartość nabywcza, a więc realna wartość pieniędzy po okresie 10 lat uwzględniając wzrost cen. Spadek to prawie 43%. Ostatnia kolumna to wynik realny (czyli oprocentowanie pomniejszone o inflację przy uproszczonym założenie ponownego inwestowania odsetek w obligacje) na koniec 2024 roku.
Czy obligacje spełniły swoje zadanie?
Okazuje się, że wypadły całkiem nieźle. Zakładając, że okres ultraniskich stóp mamy za sobą, przynajmniej na jakiś czas. A inflacja, nawet jeśli pozostanie na obecnym poziomie i będzie się wahać, to póki znacząco nie rośnie, nie powoduje większego uszczerbku realnego inwestycji. A do tego inwestorzy kupujący obligacje skarbowe zyskują coś dużo ważniejszego – spokój. I brak emocji. Wszak wiemy ile zarobimy utrzymując obligacje do zapadalności. Pamiętajmy jednak, aby dopasować termin zapadalności obligacji do naszego horyzontu inwestycyjnego, aby nie brać na siebie niepotrzebnego ryzyka wahań kursów obligacji w momencie, kiedy potrzebować będziemy nasze środki.
Zobaczmy, że obniżki rentowności łączyły się ze spadkiem inflacji. Dzięki temu kupno obligacji nawet po spadku stóp w ujęciu realnym nie było złym pomysłem. A lata 2020-2023? Przyniosły one bardzo wysoką inflację, co nie jest typową sytuacją.
Do tego dochodzi niski koszt, ponieważ dziesięć lat pobierania opłaty nawet na tak niskim poziomie jak 0,5%, co jest rzadko spotykane na rynku, oznaczałoby, że kolejne dwa terminy rozpoczęcia inwestycji skończyłyby na minusie, – te z lat 2013 i 2014, a w pozostałych przypadkach musielibyśmy odjąć potencjalnie od wyniku po co najmniej 5% (a do tego procent składany zadziałałby tutaj in minus)!
A może jednak fundusze?
Oczywiście, można tutaj podjąć dyskusję, czy aktywne zarządzanie nie dodałoby tutaj stopy zwrotu. Jest to o tyle trudne do porównania, że większość funduszy obligacji w Polsce stosuje bardziej wyszukane strategie, stosując m.in. lewar, inwestuje w obligacje skarbowe rynków wschodzących, czy korporacyjne, co podwyższa rentowność portfela, ale zmienia charakterystykę ryzyka inwestycji. Manifestować się to może większą zmiennością, szczególnie w warunkach dużych zawirowań rynkowych. Nie oznacza to absolutnie, że powinniśmy ich unikać. Niemniej portfel możemy spokojnie wzbogacić o inwestycje bezpośrednie w obligacje skarbowe.
Gdzie kupić obligacje?
Obligacje skarbowe można kupić zarówno na warszawskiej giełdzie (rynek Catalyst), jak i bezpośrednio (bez prowizji za nabycie) w ofercie banków PKO BP, Pekao S.A. i na stronie https://www.obligacjeskarbowe.pl/.
Więcej na temat obligacji pisaliśmy, m.in. tutaj, tutaj, czy tutaj
Karol Matczak



